wtorek, 19 lipca 2016

Isare - naszyjnik

Ciężkie powroty po dłuższej przerwie... ;) Wymęczyłam ten naszyjnik okrutnie, ale w końcu udało mi się go skończyć.

Srebro, labradoryt  o niebieskim ogniu, rzemień skórzany.







8 komentarzy:

  1. Stęskniłam się za Twoimi cudami :-))) Nic nie widać na nim wymęczenia ;-))) Przepiękna oprawa i kamień wielkiej urody :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) Przez ten czas "nic nierobienia" nagromadziłam tyle kamieni, że ze swoim tempem pracy będę je z 5 lat oprawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cisza, spokój i wreszcie czas na odwiedziny blogowe:) Uwielbiam ten moment przed snem, uwielbiam takie miejsca jak to:) Czuję sie jak w raju! Dziekuję:) Zachwycona, oczarowana mogę iść spać:) Pozdrawiam cieplutko i życzę samych twórczych senków Tobie i sobie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ma przepiękną formę, cudownie podkreśliłaś urodę tego kamienia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzenko, cóż ja, nieboga, mogę dodać do opinii poprzedników? Chyba tylko przekonanie, żeś już nie biżuteryjka, a jubilerka prawdziwa. Nie znajduję wyrazów podziwu :) Uwielbiam Twoje prace!
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  6. Delikatny, o przepięknym ogniu labradorytu, co tu więcej dodać!!!!Marzenie!!!!

    OdpowiedzUsuń