poniedziałek, 24 września 2012

Vita, czyli życie.


Sztyfty które mnie samej bardzo się podobały. Niezwykłe, wyraziste. Przy pracy nad tymi kolczykami polało się kilka solidnych łez rozpaczy, ale uważam że warte były każdej wylanej łzy...Znalazły już szczęśliwą posiadaczkę.


20 komentarzy:

  1. Cudowne. Ta czerwień tych kamieni... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przecudne! ostatnie Twoje prace sa jakby troszke inne, hmm bardziej skaplikowane sie wydaje :) a do tego jeszcze piekniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, mam takie skojarzenie - kamienie wyglądają tak, jakby przebijały się na świat ze swojej łupiny. Taki początek życia;) Miło widzieć oznaki vita u Ciebie;) Wirusisko chyba faktycznie dość zjadliwe, bo nawet ostatnio banki publikują komunikaty, że zagrożenie jest poważne. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ... w życiu ważne są tylko chwile ... a te, które raczą nasze oczy pięknem, zachwytem nad dziełem sztuki ... choćby najmniejszym ... wprost bezcenne ...
    Piękno tworzy się w bólu, więc ... rycz mała rycz, płacz maleńka płacz ... :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne jak zawsze:)Zapraszam do siebie http://paulaaart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki. Ale szczerze mówiąc zasługuję na wieczne wygnanie z blogowego świata za swoją nieobecność... Mam takie wyrzuty sumienia, że aż wstyd mi cokolwiek wklejać nowego...

    OdpowiedzUsuń
  7. Posiadaczka rzeczywiście musi być szczęśliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O matko jaka precyzja. Podziwiam Cię Kobieto ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. dziekuje za odwiedziny! :) tak to moje pierwsze podejscie do srebra, nieco nieudolne ale mam jakas taka malutka nadzieje,ze pomalutku bedzie lepiej :) musze tylko dorwac ta cala paste do lutowania bo bez lutowania to sie po prostu nic zrobic nie da ;p tylko niestety poki co nie wiem jaka powinna ona byc, ehh

    OdpowiedzUsuń
  10. Marzenko, tak pięknie i delikatnie splatasz - ech ...;-)))))

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja chyba widziałam te sztyfciki w arsneo, cóś mi się zdaje. I chciałam natychmiast je zopiniować, ale oni mojej opinii, jako osoby przygodnej, a nie nabywczej, nie chcieli. Więc wyrażam tu i teraz swoje pierwsze na ich widok wrażenie: sztyfciki są szczególnie piękne i - w najlepszym znaczeniu tego słowa - skojarzyły mi się z super nowoczesnym designem:)
    Więcej chwalić nie będę, bo, jak zauważyłaś sama, kara jakaś za blogoniebyt być musi - może nie zaraz wygnanie, ale np. właśnie oszczędna pochwała:)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudne!- nic dziwnego, że mają już nową właścicielkę =D
    Pozdrawiam cieplutko =}

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba przez te łzy wylane tak szlachetnie wyglądają.

    OdpowiedzUsuń